Brazylia praktycznie: waluta i ceny

Planowanie naszych wyjazdów zaczyna się zawsze od przeliczenia kosztów, czyli od pieniędzy. Niespodzianka? ;] Ceny, przeliczniki walut, banki i bankomaty, dodawanie, mnożenie i dzielenie – cała masa nudnych i zarazem istotnych spraw. W przypadku Brazylii było podobnie, szczególnie, że reale musieliśmy wymienić dwukrotnie (w Rzeszowie nie można kupić brazylijskiej waluty ;)). Zatem pojawił się dylemat, czy kupować dolary i wymienić je na gotówkę na miejscu, czy wybrać reale z bankomatu w Brazylii. Były jeszcze inne pytania. Czy trzymanie przy sobie gotówki jest bezpieczne? Czy wybieranie pieniędzy w bankomacie jest bezpieczne? Co się bardziej opłaca? Itd… Zacznijmy od podstaw. W Brazylii obowiązującą walutą jest real brazylijski. W czasie naszych wakacji 1 real kosztował ok. 1,55 zł. W chwili tworzenia tego postu (13 lutego 2015) 1 real kosztuje ok. 1,30 zł. Wybieranie pieniędzy z bankomatu zasadniczo nie stanowi w Brazylii problemu. Bankomatów tam tyle, co i w Polsce. A czy bezpiecznie? Tego nie wiem. Nie mieliśmy okazji sprawdzić. Kwestia przeliczania pieniędzy przy wybieraniu ich z bankomatu przerosła mnie z matematycznego punktu widzenia. Kto odważny, niech próbuje to policzyć. Otóż większość banków nalicza inną opłatę przy dużych, a inną przy małych kwotach wybieranych z bankomatów. Do tego trzeba przewidzieć fakt, że pieniądze są przeliczane dwukrotnie – najpierw na euro, a potem na reale. Ostatecznie, okazało się w każdym razie, że niezależnie od tego, czy wybierzemy pieniądze z bankomatu na miejscu, czy wymienimy je na dolary w Polsce, to strata na tych wszystkich operacjach będzie podobna. Zdecydowaliśmy się zatem na drugą opcję. Większość pieniędzy na wyjazd zamieniliśmy na dolary jeszcze w Polsce, a na reale zamieniliśmy je w Rio. Mówi się, że w kantorach na lotniskach jest drożej i domyślam się, że to prawda. Mimo wszystko zdecydowaliśmy się jednak załatwić ten temat zaraz po przylocie. Powodem było m.in. bezpieczeństwo. W mieście trudno byłoby nam ocenić, czy kantor jest bezpieczny. Natomiast lotnisko budzi zaufanie. W porcie lotniczym w Rio kręci się dużo policji, a do tego przy każdym kantorze stoi uzbrojony po uszy ochroniarz. Sama nie wiem, czy bardziej mnie to uspokajało, czy bardziej martwiło. Wolę jednak wierzyć, że dzięki temu było bezpieczniej. A abstrahując od kwestii bezpieczeństwa, to w kantorze doradzam pytać o zniżkę przy wymianie większych kwot. Nam udało się zarobić w ten sposób niezłą sumkę na nieplanowane wcześniej zakupy ;] Dodam jeszcze, że reale to najładniejsze pieniądze, jakie miałam w rękach. Ilustracje egzotycznych zwierząt na rewersach banknotów są tak urocze, że nie chcesz ich wydawać, tylko oprawić w ramki i powiesić na ścianie!

 

 

Poniżej przykładowe ceny w Brazylii (wrzesień 2014):   Sklep: mięso wołowe mielone1 kg – 16,89 R$ ser żółty 1 kg – 27,75 R$ ser Brie 1 kg – 78,20 R$ banany 1 kg – 2,85 R$ woda mineralna gazowana 0,5l – 0,95 R$ woda mineralna gazowana 1,5l – 2 R$ Coca-Cola 330 ml – 1,79 R$ piwo Brahma 330 ml – 2,09 R$ Cachaca 1 l – 10 R$ Snickers – 1,48 R$ wafelki (jak nasze Familijne) – 1,69 R$ Milky Way Choco – 1,49 R$   Lokale i inne miejsca: Piwo Skol na plaży Ipanema 330 ml (swoją drogą, najgorsze piwo świata) – 5 R$ Piwo Skol na dworcu autobusowym w Salvadorze 475 ml (jak widać człowiek lubi się katować ;)) – 5 R$ Kokos do picia na ulicy w Rio – 5 R$ Coixinha w budce na ulicy w Rio – 3,5 R$ Coixinha w budce na ulicy w Rio w dzielnicy biznesowej 1,9 R$   Jak widać, ceny są nieco wyższe niż w Polsce, ale przy odpowiednim planowaniu można spokojnie przeżyć mieszcząc się w podobnym budżecie, co w kraju. Największą różnicę cen zaobserwowaliśmy w przypadku markowych „zachodnich” produktów jak batony Snickers, Kit Kat, czy napoje Coca-Cola lub Cappy. Brazylijskie słodycze, ciastka, krówki, czy paszteciki i inne przysmaki oraz napoje są znacznie tańsze i zazwyczaj o wiele smaczniejsze. Drogie (i kiepskie) jest też piwo. Wina nie próbowaliśmy, ale było drogie. Tanim alkoholem, jest alkohol narodowy Brazylijczyków czyli cachaca. W ogromnym uproszczeniu, to taki brazylijski rum. Jak chodzi o posiłki, to my przeżyliśmy połowę wyjazdu jedząc na obiad przysmak o nazwie coixinha. To taka duża, wrzecionowata hm … powiedzmy kluska w panierce z przepysznym drobiowym nadzieniem. Bardzo sycąca, niedroga i sprzedawana wszędzie. A wygląda tak:

 

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s