Brazylia praktycznie, czyli nasz plan podróży

Trudno było mi zacząć pisać o Brazylii. To była podróż marzeń. Ale była to też nasza najdalsza wyprawa w dodatku do kraju diametralnie innego niż to, co znamy z Europy. Po raz pierwszy poczułam, co mają na myśli ci, którzy mówią, że kilka tygodni, aby móc coś powiedzieć o danym miejscu, to za mało. Brazylia wzbudziła we mnie tak wiele skrajnych emocji, że do dziś trudno mi je ogarnąć myślami i ciężko opisać. Chociaż wspomnienia o tym wyjeździe budzą uśmiech na twarzy.

Zacznę zatem od opisu praktycznego – informacji o transporcie, naszej trasie, noclegach i sprawach związanych ze zwiedzaniem. Tak zresztą zaczął się ten wyjazd – kilkutygodniowym planowaniem wszystkich kwestii praktycznych.

A zatem zaczynamy.

(Ceny podaję w różnych walutach – czasem w złotówkach, czasem w realach, a niekiedy nawet w dolarach. Wynika to z faktu, że za niektóre usługi płaciłam jeszcze z domu, albo kartą, a za resztę już na miejscu gotówką.)

Transport na miejsce

Decyzję o kierunku naszego wyjazdu podjęliśmy impulsywnie, bo pojawiła się promocja Iberii, o której informował serwis Fly4free. Tyle razy zazdrościliśmy szczęśliwcom, którym udało się polecieć na drugi koniec świata za grosze. Teraz była kolej na nas! Za lot do Rio we wrześniu zapłaciliśmy 900 zł od osoby – w tą i z powrotem. Cena naprawdę niewiarygodnie niska. Muszę jednak uczciwie przyznać, że dość dużo musieliśmy do tej ceny doliczyć na doloty, bo kupiony przez nas bilet obowiązywał na trasie Malaga – Rio – Paris Orly. Dochodził transport do Malagi i z Paryża. Na dodatek, połączenia z Orly do Polski są na prawdę kiepskie. Co wiecej, kiedy już wszystko było ustalone i bilety wykupione, Iberia przesunęła nasz lot powrotny na dzień wcześniej, więc musieliśmy zdecydować się na nocleg w Paryżu, czyli dodatkowy koszt. Chociaż nie ma tego złego – zwiedziliśmy Muzeum Orsay i najedliśmy się sera pleśniowego :]

Nasz plan podróży był dosyć skomplikowany. Ale co tam – przygoda! Wyglądało to następująco…

Rzeszów – Rio de Janeiro:

Transport Rzeszów – Kraków (autobusem, ok. 60 zł/2 os.)

Kraków – Malaga (Ryanair, ok. 800 zł/2 os. – ceny w sezonie letnim! :/)

Nocleg w Maladzie (ok. 200 zł/2 os. w hotelu Zen)

Malaga – Rio (1800 zł/2 os. w obie strony – wspomniana promocja Iberii)

No i powrót:

Rio – Paris Orly (w cenie powyżej)

Nocleg w Paryżu (ok. 200 zł/2 os. w hotelu Ibis)

Transport na Lotnisko Charles de Gaulle (ok. 200 zł/2 os.)

Lot z Paryża do Rzeszowa z przesiadką w Warszawie (1000 zł/2os.)

W sumie około 4300 zł (z nieplanowanym wcześniej zwiedzaniem Paryża ;)) – po zliczeniu suma nie jest już tak imponująca, ale i tak zaoszczędziliśmy na transporcie ok. 2000 zł.

 

Termin

W Brazylii spędziliśmy w sumie trzy tygodnie września. Nie jest to tradycyjny termin wyjazdów do tego kraju, ale akurat w tym czasie mogliśmy wziąć urlop. Mieliśmy pewne obawy, bo to w końcu przełom brazylijskiej zimy i wiosny. Okazało się jednak, że dla zimnolubnych białasów to był najlepszy możliwy czas – brazylijskiego lata moglibyśmy nie przeżyć ;] Temperatury i tak rzadko spadały poniżej 30 stopni Celsjusza, a termometry nigdy nie wskazywały mniej niż 25 kresek. Słowem – upałów nie zabrakło. Przy czym sami Brazylijczycy zapewniali nas, że w czasie ichniego lata (naszej zimy) nawet im jest ciężko wytrzymać wysokie temperatury.

Co więcej, w okresie naszych letnich wakacji w Brazylii jest ponoć mniej turystów, a co za tym idzie, niższe ceny. Trzeba tu jednak podkreślić, że nie odczuliśmy nieprzyjemnej pustki. Może jedynie w hostelu w Rio było pustawo.

Podsumowując: termin naszego wyjazdu był w sam raz – i do zwiedzania, i do plażowania.

 

Trasa

Sama Brazylia jest tak duża jak Europa! I jak tu wybrać, które miejsca odwiedzić? Zaznaczę tylko na wstępie, że zrezygnowaliśmy z podróży do amazońskiej dżungli, nad Wodospady Iguazu i Brasilii (stolicy) – chociaż były chęci. Zabrakło niestety czasu i pieniędzy.

Ostatecznie nasza trasa na miejscu wyglądała następująco:

Rio de Janeiro – 3 noclegi

Transport do Lencios (Chapada Diamantina) – 1 noc w autobusie

Lencois (Chapada Diamantina) – 4 noclegi

Przejazd do Salvadoru – 1 noc w autobusie

Salvador – 2 noclegi

Paraty – 4 noclegi

Ilha Grande – 2 noclegi

Rio de Janeiro – 1 noc

Dlaczego tak? Obowiązkowe punkty programu stanowiły Rio i Chapada Diamantina (ten wybór trochę na zasadzie przeciwieństw). Salvador wyszedł po drodze do Chapady. Chcieliśmy też zażyć pięknych plaż i nadmorskich atrakcji, a Ilha Grande i Paraty wydały się do tego idealne i, co ważne, zlokalizowane niedaleko Rio.

 

Transport na miejscu

 

  1. Rio de Janeiro – Lencois (Chapada Diamantina)

Te 1500 km przebyliśmy na raty. Najpierw samolotem linii Avianca dostaliśmy się do Salvadoru. Następnie czekała nas dość szalona podróż ulicami Salvadoru na dworzec autobusowy (Rodoviária de Salvador). Na koniec spędziliśmy 6 godzin w autobusie nocnym do Lencois (bilety zamawiałam za pośrednictwem serwisu Click Bus).

Dokładnie o transporcie w samym Salvadorze będzie w relacji z tego miasta, ale muszę podkreślić, że w porównaniu z Rio komunikacja miejska w Salvadorze jest kiepsko zorganizowana – szczególnie jak chodzi o transport z lotniska. Nasz przykład pokazuje, że z lotniska na rodoviarię transportem miejskim da się dojechać. Nie zmienia to jednak faktu, że trzeba się mocno skupić 😉 Zasadniczo odradzam tą opcję wszystkim, którzy się spieszą. Polecam poszukującym miejskiej przygody ;]

Ceny:

Lot z Rio do Salvadoru: 240 zł/os.

Przejazd z Salvadoru do Lencois: 100 zł/os.

  1. Lencois – Salvador

 Do Salvadoru wróciliśmy z Lencois takim samym autobusem nocnym (cena: 100 zł/os.).

  1. Salvador – Paraty

Aby dostać się do Paraty musieliśmy najpierw wrócić do Rio – podróż odbyliśmy znowu liniami Avianca. W Rio dostaliśmy się z lotniska na dworzec autobusowy specjalną niebieską linią, która obsługuje port lotniczy (łatwizna!). Ostatni etap podróży do Paraty, to przejazd autobusem linii Costa Verde. Z Rio jechaliśmy 3 godziny.

Dworzec autobusowy w Rio jest dość duży i nowoczesny, chociaż z zewnątrz wygląda niezbyt obiecująco. Jest jednak dobrze zorganizowany – wystarczy podejść do okienka informacji, a miły pan wytłumaczy, gdzie się udać, aby kupić właściwy bilet.

Ceny:

Lot z Salvadoru do Rio: 240 zł/os.

Przejazd z Rio do Paraty liniami Costa Verde: R$70/os.

  1. Paraty – Ilha Grande

Udając się na Ilha Grande zdecydowaliśmy się na najprostszą opcję, czyli EasyTransfer. Bus odebrał nas w Paraty. Dojechaliśmy nim do Concepção de Jacare, gdzie czekał na nas szkuner. Wszystko obsługuje jedna firma i koordynuje transfery. To wygodna, a niewiele droższa opcja od tradycyjnej łączonej podróży.

Koszt: R$75/os.

  1. Ilha Grande – Rio de Janeiro

Do Rio wróciliśmy także korzystając z usług EasyTransfer.

Koszt: R$85/os.

O transporcie w Rio i Salvadorze napiszę dokładnie w kolejnych postach – przy okazji relacji z tych miast.

 

Noclegi

 

  1. Rio de Janeiro – Jabanga Hostel – R$130/2 os./noc

Hostel położony jest w dzielnicy Botafogo. Czuliśmy się tam bardzo bezpiecznie – tak w dzień, jak i wieczorem. Dosyć blisko było do metra i przystanków autobusowych.

Sam obiekt jest schludny i prosty. My wzięliśmy pokój dwuosobowy bez łazienki. Całe jego wyposażenie to łóżko i mała szafka zamykana na kluczyk. No i klimatyzacja! Bo była potrzebna… Z kolei część wspólna była bardzo przyjemna i dobrze wyposażona – duża kuchnia, telewizja satelitarna, konsola do gier…

Śniadania niezbyt urozmaicone, ale ważne, że był posiłek na rozruch z rana :]

Zasadniczo hostel w wersji minimum – było wszystko, co potrzebne do szczęścia turyście i nic ponadto.

  1. Lencois – Pousada Lavramor – R$100/2 os./noc

Najlepszy nocleg w trakcie naszej trasy. Czysto i kameralnie, pościel wymieniana co dwa dni, sprzątane co dzień, śniadania na bogato i różnorodnie. Mieliśmy dla siebie niewielki pokoik z łazienką i niezależnym wejściem z patio. W pokoju była też lodówka i telewizor z niezawodnymi brazylijskimi kanałami. Blisko do centrum. Gospodarz miły i uczynny. Ciężko się do czegokolwiek przyczepić. Tęsknimy do Lencois :]

  1. Salvador – Pousada Barroco na Bahia – R$100/2 os./noc

Miejsce dosyć specyficzne i ciekawe. Budynek jest zabytkowy, z bardzo dużym, klimatycznym chociaż nieco przykurzonym patio. Pokoje czyste z łazienką i lodówką oraz klimatyzacją. Śniadanie – opcja minimum, ale szło się najeść. Obiekt zlokalizowany jest blisko centrum.

Mimo tego, chyba jednak nie wybrałabym tego miejsca drugi raz. Po dwóch nocach ciężko stwierdzić na 100 proc., ale okolica po prostu nie wyglądała na bezpieczną – w dzień było niezbyt sympatycznie, a wieczorem czuliśmy się całkiem niekomfortowo. Nasze wrażenie potwierdziła instrukcja „Jak dość do centrum” umieszona w pokoju. Gospodarz przestrzega w niej, aby do starego miasta iść tylko jedną konkretną trasą i raczej nie po zmroku. W związku z tym, po zmroku, czyli po 18:00, byliśmy więźniami pensjonatu. Turystyczna odmiana klaustrofobii.

  1. Paraty – Carol e Juju – R$100/2 os./noc

Kwatera urokliwa i dosyć tania w porównaniu z innymi, a zlokalizowana w zasięgu 10 minut spaceru od wpisanej na listę UNESCO starówki. W pokoju łazienka i wiatrak. Śniadania w porządku. Osobiście bardzo odpowiadał mi kolorowy wystrój tego miejsca, ale chyba było zbyt dziewczyńsko, bo mój mąż krzywił się na wszędobylskie papużki, aniołki i gołąbki. Obiektywnie tylko na WiFi można ponarzekać, bo było słabe. Ale kto jedzie do Brazylii, żeby siedzieć przed komputerem? ;]

  1. Ilha Grande – Private Apartment Ilha Grande – R$120/2 os./noc

Ta kwatera miała kilka ogromnych plusów. Po pierwsze, było to w zasadzie małe eleganckie mieszkanko, a co za tym idzie, pierwsza kwatera po Rio z kuchnią. To ułatwiało sprawę, bo na Ilha Grande jest drogo, więc mogliśmy sobie gotować. Po drugie, z balkonu był widok na morze – szkoda, że nie było pogody… :/ Po trzecie, gospodarze byli bardzo pomocni. Wyszli po nas na molo i pomogli nieść bagaże. Martwiły mnie tylko gołe kable, które wychodziły nieopodal strumienia wody pod prysznicem… Ale przeżyliśmy, więc nie będę narzekać ;]

  1. Rio de Janeiro – Santa Tere Hostel – R$130/2 os./noc

Przez porównanie ten hostel wypada znacznie lepiej niż Jabanga, gdzie spędziliśmy pierwsze noce w Rio. Dużo ładniejszy, z przyjemnym basenem i elegancko urządzonymi pokojami, schludnym dormitorium i częścią wspólną. Znad basenu rozciąga się piękny widok na miasto. Śniadanie równie byle jakie jak w Jabanga, ale recepcjonista vel barman serwował pierwszorzędne drinki. Jedynie lokalizacja jest nieco kłopotliwa. Administracyjnie to Santa Teresa, ale żeby dojść do serca tej dzielnicy trzeba pokonać kilka pagórków. Podobnie sprawa wygląda z dojściem do komunikacji miejskiej. Mimo wszystko, gdybym miała wrócić do Rio, to wybrałabym ten hostel. Chociażby z tej przyczyny, że obsługa mówiła po angielsku i pomogła nam załatwić bardzo tanią taksówkę na lotnisko.

 

Zwiedzanie – ceny

  1. Rio de Janeiro: ogród botaniczny – Jardim Botanico do Rio de Janeiro – 7R$/os.
  2. Rio de Janeiro: Kościół Franciszkanów ze złotą kaplicą – Igreja da Ordem Terceira de São Francisco da Penitência – 2R$/os.
  3. Lencois: wycieczka całodniowa z Lencois do Parku Narodowego Chapada Diamantina z lunchem – R$100/os.
  4. Salvador: przejazd windą Lacerda – Elevador Lacerda – 0,25R$/os.
  5. Paraty: półdniowa wycieczka kajakowa po morzu z Paraty Explorer – równowartość 40$ (USD)
Reklamy

Jedna uwaga do wpisu “Brazylia praktycznie, czyli nasz plan podróży

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s