Wyruszamy do Trapani

Sycylia

08.05.2013

Jak tylko pojawiła się informacja o otwarciu połączenia lotniczego z Rzeszowa do Trapani na Sycylii, od razu kupiliśmy bilet. Kto wie jak długo połączenie się utrzyma? W samą majówkę było drogo, ale już tydzień później udało się zarezerwować lot w cenie 640 zł za dwie osoby w dwie strony. Oczywiście, jak to w Ryanairze, tylko z bagażem podręcznym. O ironio, później bilety były jeszcze tańsze, ale nie ma co płakać nad rozlanym mlekiem. Lecimy na Sycylię! To kolejne miejsce, które było na liście moich naj, naj, najbardziej wymarzonych.

Samoloty do Trapani z Rzeszowa kursują  w środy wieczorem i w niedziele rano. My startowaliśmy w środę i wracaliśmy w weekend. Na miejscu mieliśmy zatem spędzić pełne trzy dni. Majówkę spędziliśmy w związku z tym grzecznie w domu wyczekując następnego weekendu.

Opis wycieczki zacznę od miejsca, w którym się zaczęła, czyli od lotniska w Rzeszowie-Jasionce. Nigdy wcześniej nie leciałam z Rzeszowa, ale muszę przyznać, że ten pierwszy raz był miłym zaskoczeniem. Otwarty rok temu nowy terminal lotniczy jeszcze pachnie nowością, a życie na lotnisku powoli się rozkręca. Dla wszystkich odwożących i przywożących otwarto taras obserwacyjny, gdzie mogą ostatni raz pomachać swoim gościom i obserwować lądujące i startujące samoloty. Póki co, przed terminalem funkcjonuje zupełnie darmowy parking, chociaż kto wie jak długo to potrwa. Wybudowano go kilka lat temu za unijne pieniądze i zdaje się, że po prostu przepisy nie pozwalają na nim zarabiać. Jakby jednak nie było, wylot był bardzo przyjemny – lotnisko czyste, a pracownicy super-mili. Nigdy nie spotkałam tak sympatycznej obsługi na odprawie, gdzie sprawdzane są bagaże. Zazwyczaj stoją tam panowie z kamiennym twarzami, a tutaj nawet przy przeszukiwaniu bagażu panowała miła atmosfera. Za odprawą znajduje się jeszcze jeden z sklep, a dalej już wejścia do bramek. Zdziwiła mnie liczba osób lecących majową środę z Rzeszowa do Trapani. Samolot był w 70 proc. pełny, a znaczący odsetek pasażerów stanowili Ukraińcy i Słowacy. Wcześniej byłam przekonana, że to połączenie upadnie. Teraz nie mam takiej pewności.

Nasz samolot wystartował o 20:40, a lot miał trwać 3 godziny. I tu niespodzianka – wylądowaliśmy godzinę wcześniej – nie o 23:45 a o 22:45. Ku naszej radości na miejscu okazało się, że autobusy linii AST odjeżdżają do Trapani i do Palermo nawet o tej późnej porze spod samego wejścia. Radość była o tyle duża, że przed wyjazdem nie udało mi się znaleźć informacji o autobusach i w kieszeni miałam przygotowane 30 euro na taksówkę. Tymczasem, bilet autobusowy kosztował 4,70 euro od osoby. Teraz (po powrocie!!) udało mi się nawet znaleźć aktualny rozkład jazdy autobusów – http://www.trapaniwelcome.it/orari_aeroporto_ast.php

Koło północy wysiedliśmy z autobusu na przystanku Trapani Porto i ruszyliśmy do naszego B&B, gdzie czekał na nas przyjemny pokoik z łazienką.

Wybierając miejsce zakwaterowania zasugerowałam się miejscami polecanymi w serwisie www.jedziemynasycylie.pl prowadzonym przez slawannkę z Kolumbera. Nawiasem mówiąc jej opisy wycieczek na Sycylię utwierdziły mnie w przekonaniu, że na pewno chcę tam polecieć! Ale wracając do zakwaterowania… Wśród kilku polecanych w portalu hotelików wybrałam B&B A Babordo (www.ababordo.it). O wyborze zadecydowała przede wszystkim lokalizacja – praktycznie w porcie i bardzo blisko przystanku autobusowego, do tego prywatna łazienka w każdym pokoju i przystępna cena (50 euro za pokój za noc w maju). Kiedy dotarliśmy, na miejscu pod wejściem czekała na nas gospodyni lokalu Annalisa, która zaprowadziła nas do swojego B&B, który okazał się być dużym mieszkaniem w jednej z przyportowych kamienic. Do mieszkania wyjeżdża się prześmieszną małą windą, która jedzie bardzo, bardzo wolno. Samo B&B składa się z części wspólnej – jadalni z aneksem kuchennym i trzech pokoi. Czysto, schludnie, z klimatyzacją i wszędzie blisko – czego chcieć więcej? Annalisa zapytała nas jeszcze, czy życzymy sobie śniadanie na słodko czy na słono i zostawiła nas w naszym biało-niebieskim pokoiku. Nawiasem mówiąc, wybraliśmy bliższe naszym polskim żołądkom śniadanie na słono :]

Niedługo potem zapadliśmy w sen – chociaż noc była ciężka. Kto wiedział, że mewy robią tyle hałasu??

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s